czwartek 09 wrzesień 2010
 
 
 
Strona główna
Gold Finance - Informacje z Rynku
MasterCard walczy o rynek największym programem rabatowym 17.06.2010

MasterCard walczy o rynek największym programem rabatowym 17.06.2010

Operator kart płatniczych, MasterCard, walczy o poprawę pozycji w Polsce. Z zapałem wprowadza karty do płatności zbliżeniowych. O niemal dwie trzecie obniżył prowizję pobieraną od wypłat z bankomatów, wprowadził też dwuletni program rabatowy ?4 Pory Roku? dla transakcji bezgotówkowych kartami MasterCard i Maestro. Uczestniczy w nim już większość banków. Gdy przyłączą się wszystkie, program obejmie ponad 10 mln kart. - Liczymy, że karta coraz bardziej będzie kojarzyła się Polakom z korzyściami i wygodą - mówi Luiza Derek, szef marketingu w MasterCard Europe. Nie ma wątpliwości, że MasterCard liczy również, iż więcej Polaków będzie wybierać kartę z jego logo, a nie konkurencyjnej Visy. Na razie MasterCardowi nie jest łatwo na polskim rynku. W ciągu ostatnich 5 lat udział tego systemu w rynku spadł z ok. 35 proc. do 30 proc., podczas gdy Visa systematycznie umacnia się na pozycji lidera. To jej znak ma dwie trzecie kart z puli liczącej już ponad 33 mln.

Nie najlepszą passę MasterCarda miało odwrócić obniżenie w maju prowizji od wypłat z bankomatów. Otworzyło to drogę dużo tańszych wypłat gotówki z obcych bankomatów kartami MasterCard. Szybko jego śladem poszła Visa. W efekcie przewaga konkurencyjna upadła, podobnie jak argumenty negocjacjach z bankami, aby częściej oferować klientom karty MasterCard, a nie Visy. Na razie jednak udaje się MasterCardowi utrzymać przewagę w technologii zbliżeniowej PayPass. Do wydawania swoich zbliżeniówek namówił już 11 polskich banków (dla porównania karty konkurencji wydają 2 banki), a do ich akceptacji blisko 8 tys. punktów handlowo-usługowych.

Upusty na 10-30 proc.  komentarz

MasterCard do swoich kart przekonuje również systemem rabatowym dla transakcji bezgotówkowych. Jest to pierwszy tego typu program zaproponowany przez operatora kart płatniczych w Polsce. Jeśli zaakceptują go wszystkie banki, obejmie ponad 10 mln kart płatniczych. Program ruszył w styczniu i obecnie biorą w nim udział 22 banki, m.in. PKO BP, Pekao, mBank, MultiBank, Citi Handlowy, BNP Paribas, ING, Kredyt Bank, Lukas Bank, Millennium czy Alior. Do przekonania pozostało jeszcze kilkanaście. Czy ?4 Pory Roku? zdobędą też sympatię klientów i pozyskają nowych użytkowników lub też zwiększą liczbę transakcji, dopiero się okaże. Z pewnością sukces programu sprawi, że MasterCard będzie go kontynuował po 2011 r. - Założeniem programu jest prostota i faktycznie dające się odczuć zniżki, dostępne dla każdego użytkownika kart naszego systemu ? zwraca uwagę Luiza Derek. Lista miejsc, w których można osiągnąć wymierne korzyści płacąc kartą MasterCard zmienia się co kwartał. Zimą były to 10-proc. rabaty w Smyku oraz na usługi w Kodaku. Z kolei w salonikach prasowych Inmedio i Relay przy zakupie prasy za 15 zł można było dostać napój gratis.

Teraz taniej w McDonald?s, latem w Pizza Hut

Wiosną do programu rabatowego przystąpił McDonald?s, oferując płacącym kartami MasterCard dwa zestawy ?Happy Meal? w promocyjnej cenie 16 zł, czyli o 5 zł taniej niż standardowo albo dwa zestawy ?McZestaw Powiększony? za 22 zł, czyli o ponad 8 zł taniej. W sieci pralni 5aSec program gwarantuje 30 proc. rabatu na czyszczenie krawatów/apaszek, odzieży skórzanej, ale także na ?wiosenne porządki?, czyli pranie kołder poduszek, pościeli, narzut, koców, firan, zasłon czy obrusów. Na długie weekendy i nie tylko można jeszcze do końca czerwca skorzystać z 15 proc. zniżki w hotelach Orbis, Mercure i Novotel. W drugiej odsłonie programu pojawiła się też nagroda gwarantowana dla 2000 osób. Każdy, kto wyśle potwierdzenie płatności kartą, dostanie muzykę do filmu ?Alicja w Karinie Czarów?. Czym będzie kusił MasterCard latem (od lipca do września), przedstawicielka firmy nie chce zdradzić. Nie jest wykluczone, że z kartą MasterCard będzie taniej m.in. w Pizza Hut. Aby skorzystać z programu, nie wystarczy mieć kartę. Trzeba pamiętać o noszeniu przy sobie kuponów wysłanych przez banki wraz z wyciągami lub o ich wydrukowaniu ze strony banku lub programu (www.program4poryroku.pl).

Rabaty mile widziane, lecz zapominane

Co Polacy myślą o rabatach przy płatnościach kartami? Są jak najbardziej zainteresowani. Jak wynika z ostatnich badań MasterCard, 53 proc. z nas chciałoby korzystać ze zniżek przy płatnościach kartą, a 46 proc. uczestniczyć w multipartnerskich programach lojalnościowych. Praktyka pokazuje jednak, że rozbudowane programy rabatowe i lojalnościowe, często obwarowane licznymi warunkami i wyłączeniami, nie do końca się sprawdzają. Klienci albo się do nich zniechęcają, albo o nich zapominają. W punktach usługowych czy sklepach często brakuje informacji, że zniżki mają właśnie posiadacze kart banku X. O inicjatywę sprzedawców też trudno. Brak oszałamiających efektów kart z rabatami, zazwyczaj tych cobrandowych, czyli wydawanych z niebankowym partnerem, zauważyły zresztą same banki. Gdy jeszcze w 2007 czy 2008 r. panowało przekonanie, że rynek kart całkowicie zdominują te przynoszące korzyści i wydawane w porozumieniu z różnymi partnerami, moda minęła i obecnie nowe karty partnerskie pojawiają się wyjątkowo rzadko. Najlepszym dowodem na trudną drogę kart płatniczych powiązanych z programami rabatowymi i lojalnościowymi jest historia Premium Club. Ten pierwszy w Polsce system rabatowo-lojalnościowy trafił już w ręce trzeciego banku. Po BPH i EuroBanku nowym partnerem jest Deutsche Bank PBC.

Udział poszczególnych systemów w rynku kart (proc.)
  MasterCard Visa Pozostałe
2005 34,8 57,5 7,7
2006 35,1 57,5 7,4
2007 32,7 62,9 4,3
2008 30,2 66,4 3,5
2009 30,3 66,7 3,0

Źródło: NPB

Liczba kart płatniczych w Polsce (mln)
2005 20,4
2006 23,8
2007 26,5
2008 30,3
2009 33,4

Źródło: NPB

Halina Kochalska,
Analityk Gold Finance,

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Gold Finance on Facebook
 
Coraz niższe odsetki kredytów mieszkaniowych i mniej rozwiązań sprzedaży 15.06.2010

Coraz niższe odsetki kredytów mieszkaniowych i mniej rozwiązań sprzedaży 15.06.2010

Licytacja największych banków na odsetki kredytów mieszkaniowych trwa. Po PKO BP i BZ WBK, a niedawno i Pekao, tym razem ING Bank Śląski zdecydował się na drastycznie cięcie oprocentowania. Efekt? Dla 300 tys. zł kredytu złotowego z 10 proc. wkładem własnym w zasięgu klienta jest już 1,7-proc. lub niższa marża. Banki ustępują pola klientom i to nie tylko w przypadku jego cen. Na dodatek instytucje są coraz mniej natarczywe, jeśli chodzi o zakup przez klienta innych produktów czy też otrzymywanie ich wynagrodzenia. Promocje i zmiany ofert ogłoszone w czerwcu przez Pekao i ING BSK są pod tym względem dużo mniej wymagające niż te z maja, których dokonali PKO BP i BZ WBK. ING Bank Śląski od poniedziałku sporo obniżył marże, ale również zmienił taktykę sprzedawania kredytów mieszkaniowych. Podobnie jak konkurenci zachęca do otworzenia konta. – W przeciwieństwie do ofert innych banków jest to bezpłatne konto internetowe, na które klient nie ma obowiązku przelewania wynagrodzenia. Jesteśmy przekonani, że klienci sami docenią jego zalety i co najmniej połowa z nich zacznie z ROR-u aktywnie korzystać – zaznacza Wojciech Widenka z Wydziału Zarządzania Kredytami Hipotecznymi ING BSK.

Kredyt złotowy - 300 tys. zł na 80 proc. nieruchomości, 30 lat
Bank Marża Oprocentowanie Prowizja lub ubezpieczenie (%/zł) Rata (zł) (uwzględniająca skredytowanie prowizji i cross sell)
Pekao 1,7 5,64 0%/0 zł 1730
ING BSK 1,5 5,51 2,9%/8700 zł 1755
BZ WBK 1,7 5,51 3%/9000 zł 1756
PKO BP 1,7 5,51 3,25%/9750 zł 1761

Chętnych do otworzenia internetowego konta, które od kilku tygodni reklamuje już twarz banku - Marek Kondrat, z pewnością nie zabraknie. Powodem są znaczące korzyści płynące z otworzenia takiego konta. Osoba, która zdecyduje się na ROR może dodatkowo uzyskać anulowanie prowizji w standardowej wysokości 1,6 proc. Druga możliwa opcja to obniżenie marży odsetkowej na cały okres trwania kredytu o 0,4 pkt. proc. w zamian za podniesienie prowizji do 2,9 proc. W efekcie dla klienta z kontem w ING potrzebującego od 200 tys. zł do 500 tys. zł na 80 proc. wartości nieruchomości, marża po obniżce o 0,4 pkt. proc. wyniesie 1,5 proc. Gdy klient zaciąga kredyt na 90 proc. wartości nieruchomości (maksymalnie możliwe LTV) marża wyniesie 1,6 proc. Przy kwotach kredytu przekraczających 0,5 mln zł marża może zejść nawet do 1,15 proc. Propozycja ING jest bezterminowa.

Jak nowa oferta wygląda na tle konkurencji?

Pekao od 5 czerwca pożycza od 300 tys. zł z marżą 1,7 proc. i bez prowizji. Według zestawienia przygotowanego przez Gold Finance właśnie w tym banku obecnie można uzyskać najkorzystniejszy kredyt na 300 tys. zł z co najmniej 10 proc. wkładem własnym. Podobnie jak ING BSK, Pekao nie pożyczy na 100 proc. wartości mieszkania. Jeśli ktoś chce wziąć kredyt poniżej 300 tys. zł, aby uzyskać promocyjną marżę, musi w Pekao wykazać się wpływami na gospodarstwo domowe w wysokości 7,5 tys. zł. Nie ma tu właściwie, poza wysokością kredytu, dodatkowych wymagań. Promocyjna oferta banku z żubrem kończy się 30 września 2010 r. Tuż za ratą w Pekao plasuje się od dziś oferta ING BSK, a dalej są BZ WBK i PKO BP. W dwu ostatnich bankach klient musi jednak spełnić kilka warunków. W PKO BP kredyt z 1,7 proc. marżą nawet na całość nieruchomości można dostać już od maja. Trzeba jednak spełnić liczne warunki: założyć ROR z dostępem elektronicznym, przyjąć kartę kredytową banku czy też wziąć udział w Programie Oszczędnościowym Niższa Rata PKO TFI, czyli zdecydować się na regularne comiesięczne inwestowanie w jednostki TFI. Ponadto, aby uzyskać niższe odsetki, nieruchomość musi się mieścić na terenie aglomeracji miejskich. Z promocji skorzystają klienci, którzy do 30 czerwca złożą wniosek o udzielenie kredytu i do 31 lipca podpiszą umowę kredytową. W maju na dalszą poprawę warunków kredytowych zdecydował się też inny duży bank - BZ WBK. Obniżył marże i prowizje nie tylko dla swoich klientów, co miał wcześniej w zwyczaju. Marżę w wysokości 1,7 zamiast 2,5 proc. mogą mieć osoby, które założą określone konto i będą na nie przelewały minimum 2 tys. zł miesięcznie. Standardowa prowizja dla kredytu mieszkaniowego w BZ WBK wynosi 3 proc., a dla znanych bankowi klientów od co najmniej 4 miesięcy - 2,5 proc. Oferta obowiązuje do listopada.


Halina Kochalska, komentarz
Analityk Gold Finance

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Gold Finance on Facebook
 
Będzie przybywać bankowych placówek 11.06.2010

Będzie przybywać bankowych placówek 11.06.2010

Banki nie zamierzają już zamykać placówek. Niektóre planują nawet w najbliższym czasie otwierać nowe – wynika z ankiety przeprowadzonej wśród banków przez Gold Finance. Zresztą na inną politykę bankom nie pozwalają klienci. Nawet ci stawiający na obsługę internetową wciąż chodzą do oddziałów. - Tak robi aż trzech na czterech posiadaczy bankowych kont w sieci – wynika z najnowszego raportu Internet Banking Monitor 2010, ARC Rynek i Opinia. Tymczasem sieć oddziałów, do których mogą się udać, wcale nie jest imponująca. Pod względem liczby placówek na milion mieszkańców na tle innych krajów Unii Europejskiej Polska wciąż plasuje się poniżej średniej.

Pojawi się ok. 400-500 nowych oddziałów
komentarz

W latach 2007 i 2008 oddziały wyrastały jak grzyby po deszczu, przybywało ich ok. tysiąca rocznie. W tym roku jednak nie ma na to szans. W bankach komercyjnych, które poprosiliśmy o ujawnienie planów, w grę wchodzi najwyżej ok. 400-500 nowych punktów łącznie do końca I kw. 2011 r. Na zwiększenie zasięgu stawiają w Alior Banku, Banku BGŻ i Nordea Banku, a także w Getin Noble Banku. Najbardziej ambitny jest Alior Bank. Z obecnych 223 placówek własnych i franczyzowych do końca tego roku instytucja chce dojść do 400 (głównie liczy na franczyzę). W BGŻ przybędzie ok. 90 oddziałów i ostatecznie będzie ich blisko 420. W Nordea Banku sieć wzrośnie ze 160 do 200 placówek. Bardziej dostępny dla klientów stanie się również Lukas Bank, gdzie ok. 100 punktów kredytowych zostanie zmienionych w uniwersalne placówki obsługi klienta. Do dyspozycji klientów będzie ponad 440 lokalizacji. W ciągu 3 lat o 130 placówek więcej zamierza też mieć Getin Noble Bank. Czy rozwijać sieć, rozważy wkrótce DnB Nord (ma 35 placówek). Wiążące decyzje zapadną jesienią. Pozostałe banki deklarują, że są zadowolone z obecnego stanu.

W zeszłym roku zasięg zwiększały banki spółdzielcze


Jak podaje Komisja Nadzoru Finansowego, na koniec I kwartału w Polsce działały 14424 placówki i było ich o niemal 70 więcej niż przed rokiem. Zmiana na plus była jednak wyłącznie zasługą banków spółdzielczych („wzbogaciły się” o 240 placówek i mają ich 4371). W bankach komercyjnych od marca 2009 do marca 2010 r. ubyło ponad 170 punktów i sieć skurczyła się do 9832 oddziałów. Jak wynika z ostatnich publikacji Europejskiego Banku Centralnego, uwzględniających dane za 2008 r., pod względem wielkości bankowej sieci (EBC wziął do obliczeń niecałe 13 tys. oddziałów) nasz kraj zajmował 17 miejsce wśród 27 krajów. W statystykach EBC na 1 mln mieszkańców przypadało w Polsce 339 placówek i było to o 136 mniej, niż wynosiła średnia. Dziś, jeśli posłużymy się liczbą oddziałów publikowaną przez KNF, na 1 mln Polaków przypada blisko 378 placówek bankowych. Czy to dużo czy mało? W zestawieniu EBC z 2008 r. 365 placówek na milion mieszkańców miała Grecja, 399 - Dania, 350 - Węgry, ok. 340 - Rumunia i Słowenia, 315 - Finlandia. Ale już np. Słowacy i Czesi, również Szwedzi czy Brytyjczycy, Irlandczycy i Holendrzy mają na milion osób jedynie ok. 200 punktów bankowych. Bank niemal za każdym rogiem można natomiast znaleźć na Cyprze i w Hiszpanii. Tam na milion mieszkańców przypadało w 2008 r. odpowiednio 1165 i 1010 oddziałów. Co może zaskakiwać, bardzo blisko do banku mają też Bułgarzy. Milion osób ma tam do dyspozycji prawie 800 placówek bankowych. Tak dobrze nie jest nawet we Francji, czy Portugalii (ok. 600 placówek), nie mówiąc już o Niemczech - 399.

Pierwsza trójka to PKO BP, Pekao i BZ WBK

Sieć placówek w wybranych bankach
Bank Własne Franczyzowe Łącznie
PKO BP 1224 2132* 1224
Pekao 1020 190 1210
BZ WBK 514 86 600
Getin Noble Bank 531   531
EuroBank 387 135 522
ING BSK 441 68 509
BPH 315 159 474
Millennium 468   468
Lukas Bank 443   443
Kredyt Bank 388   388
BGŻ 328   328
AIG Bank 192 56 248
BNP Paribas Fortis 234**   234
Alior 160 63 223
DB PBC 200   200
Citi Handlowy 164   164
Nordea 160   160
MultiBank 74 59 133
BOŚ 103   103
Raiffeisen Bank 98   98
Alianz 47   47
DNB Nord 35   35

*agencje, ** w tym franczyzowe
źródło: Gold Finance

Największe sieci placówek mają w Polsce: PKO BP – 1224 oddziały (i 2132 agencje) oraz Pekao – 1210 (w tym 190 partnerskich). Kolejnym bankiem, którego placówki najłatwiej spotkać, jest BZ WBK. Wraz z 86 franczyzowymi ma ich 600. Na kolejnych pozycjach są Getin Noble Bank - ok. 540, EuroBank, który ma aż 512 oddziałów (w tym 135 franczyzowych) i ING BSK (509). Z siecią poniżej pół tysiąca siódmą pozycję na rynku mają Millennium (468) i BPH (474, w tym 159 franczyzowych). Dalej jest Lukas Bank (443) i Kredyt Bank (388). Prawie 330 oddziałów ma też BGŻ, ale wkrótce zamierza przebić ilość posiadaną przez Kredyt Bank.


Halina Kochalska,

Analityk Gold Finance,

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Gold Finance on Facebook
 
Zakaz udzielania kredytów walutowych najbardziej uderzy w kredytobiorców 09.08.2010

Zakaz udzielania kredytów walutowych najbardziej uderzy w kredytobiorców 09.08.2010 komentarz

Komisja Nadzoru Finansowego zastanawia się, czy nie ograniczyć sprzedaży kredytów walutowych. – To nie może być produkt masowy – zastrzega w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Andrzej Stopczyński, dyrektor zarządzający KNF. Odcięcie od kredytów walutowych najbardziej dotknęłoby osoby poszukujące wysokich kredytów, czyli kupujące mieszkania większe i w droższych lokalizacjach. Na razie kredyt walutowy nie jest jeszcze masowy, ale nawet Związek Banków Polskich prognozuje, że wszystko zmierza w tym kierunku. ZBP przewiduje, że na koniec roku ich udział w sprzedaży dojdzie do ok. 40 proc. Jak wynika z raportu AMRON–SARFiN opracowanego we współpracy z ZBP, w I kwartale 2010 r. w walutach obcych sprzedanych zostało 22,6 proc. z 9,8 mld zł kredytów. Z kolei z bardziej aktualnych danych NBP z końca kwietnia wynika, że wartość zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów na nieruchomości wzrosła (po uwzględnieniu wpływu efektu kursowego) o niecałe 2,4 mld zł. Około 670 mln zł z tego przypadło właśnie na waluty. Było to więc już prawie 29 proc. W poprzednich miesiącach udział ten oscylował wokół 20 proc.

Kto upiera się przy walutach i kogo mogłyby dotknąć obostrzenia KNF? Przede wszystkim osoby potrzebujące wysokich kredytów. Presja klientów na pożyczanie w złotych jest mniejsza, gdy niższa jest kwota kredytu. Gdy kredyt wzrasta, a wraz z nim powiększa się przepaść między wysokością raty kredytu złotowego i walutowego, rośnie też determinacja do zadłużenia się w walucie. Efekt? Gdy ktoś pożycza np. 400 tys. zł i więcej, rzadko chce słyszeć o kredycie złotowym – wynika z obserwacji doradcy finansowego Gold Finance. Nawet gdy procentowo różnice w racie kredytu złotowego są podobne dla 200 tys. zł i dla 500 tys. zł, to jednak efekt psychologiczny jest inny, gdy różnica w ratach wynosi 200-300 zł, a inaczej gdy 400 zł i więcej.

Polacy pożyczający do 200 tys. zł w imię niższego ryzyka są gotowi machnąć ręką na kredyty walutowe. Obecnie jest to całkiem spora grupa, bo średnia wartość kredytu w pierwszych trzech miesiącach roku wynosiła 202,6 tys. zł – podaje ostatni raport AMRON-SARFiN. Ale już w Warszawie za zakup mieszkania trzeba było zapłacić na początku roku średnio dwa i pół razy więcej, bo 499 994 zł – wynika z tego samego raportu. Jak rozkładają się preferencje Polaków co do kredytów walutowych i złotowych, najlepiej pokazują też rynkowe statystyki. W I kwartale tego roku średni kredyt w walutach obcych był ponad dwukrotnie wyższy niż złotowy. Ten pierwszy wyniósł 374,5 tys. zł, a drugi 179,3 tys. zł. Tak duże dysproporcje można było dostrzec już w 2009 r. Widać wyraźnie jak obawa przed ryzykiem kursowym, które na dobre zaczęło się dawać Polakom we znaki od jesieni 2008 r., przełożyła się na rynek walutowych kredytów mieszkaniowych. Wcześniej kredyt walutowy był zazwyczaj o 30-50 proc. wyższy niż złotowy.

Średnia wartość udzielanego kredytu w podziale na waluty (tys. zł)
Rok Ogółem W walucie W złotych
2002 76,22 79,62 73,13
2003 81,34 109,67 72,55
2004 94,24 123,97 84,56
2005 109,55 121,08 96,86
2006 139,14 162,16 103,19
2007 187,29 223,66 170,27
2008 205,18 258,82 145,94
2009 203,29 371,5 185,46
I-III 2010 202,67 374,46 179,27

Źródło: AMRON-SARFiN

W wyniku takich preferencji przewaga kredytów złotowych jest domeną mniejszych miast, gdzie nieruchomości są tańsze. W większych miejscowościach, gdzie za mieszkanie trzeba zapłacić znacznie więcej, dominują kredyty walutowe. To właśnie na tych rynkach obostrzenia w udzielaniu kredytów walutowych mogą dać się we znaki zarówno klientom, jak i sprzedającym nieruchomości. Jeszcze trudniejsza może okazać się sprzedaż większych mieszkań, bowiem wielu zainteresowanych nie będzie chciało zaakceptować wyższej raty i zdecyduje się na mniejszy lokal lub przełoży zakup.

Halina Kochalska,
Analityk Gold Finance,

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Gold Finance on Facebook
 
Złoto znów rekordowo drogie 08.06.2010

Złoto znów rekordowo drogie 08.06.2010 komentarz

Ostatnie tygodnie przynoszą prawdziwą huśtawkę notowań na rynku surowców. Mocno zniżkują ceny ropy naftowej i miedzi, złoto natomiast idzie ostro w górę. Dziś jego ceny ustanowiły nowy rekord wszech czasów. Ten poprzedni z połowy maja nie przetrwał nawet miesiąca. Tuż przed południem pękła bariera 1250 dolarów za uncję. Miniony piątek, 4 czerwca, można śmiało określić jako czarny dzień na surowcowym rynku. Cena ropy naftowej zniżkowała wówczas o 5 proc., do 71,5 dolara za baryłkę, notowania miedzi spadły o 5,4 proc. Rekordzistą był pallad, taniejący o 5,6 proc. Licząc w dolarach, notowania złota wzrosły o prawie 1 proc. Do majowego rekordu brakowało im niecałe 30 dolarów. Rekord padł jednak już w piątek, jeśli liczyć ceny złota w złotych, euro i frankach. Za uncję trzeba było płacić 4222 zł, o 3,7 proc. więcej niż dzień wcześniej. W ciągu dnia notowania przekroczyły 4248 zł. Dziś znalazły się na poziomie 4370 zł za uncję. Od marca, a więc wciągu trzech miesięcy, uncja złota zdrożała o niemal 41 proc. To oczywiście „zasługa” osłabienia się naszej waluty. Wobec dolara straciła ona aż 25 proc. W tym czasie notowania złota w dolarach wzrosły o 15 proc. Zachowanie się cen kruszcu po raz kolejny potwierdza opinię o nim, jako inwestycji dobrej na trudne i niepewne czasy.


Roman Przasnyski,
Główny Analityk Gold Finance

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Gold Finance on Facebook
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 28 - 36 z 655